„Zobaczysz wszystko” – to kolejny film (samo „dokument” w tym wypadku nie oddaje złożoności obrazu a raczej meta-meta dokument) w którym twórczość Nathan Fielder zaciera granice faktu, bawi się narracją i zaufaniem widza „a teraz zmienimy narrację i cały obraz wywróci się do góry nogami”. Fajne, konfundujące, ale też niebezpieczne.
Żeby nie zdradzić za dużo: film jest zapisem (?) 34 dni z życia Elizabeth Holmes (byłej szefowej Theranos) tuż przed rozpoczęciem przez nią odbywania wyroku więzienia. A potem zaczyna się magia Fieldera i jeśli nie miałeś pojęcia o takich perełkach jak „Próba generalna” czy „Złoty dotyk Nathana”) to oglądając „Zobaczysz wszystko” doznasz szoku (dlatego nie dziwię się wyprzedanym seansom i ogromnemu, medialnemu hype’owi – mainstream odkrył w końcu twórczość króla „comedy-cringe”, którą nerdowie podniecali się 13 lat temu).
Przygotujcie się na odbicia luster w lustrach, redefiniowanie faktów, łamanie zasad i całą masę „oczywistych” zagrywek z repertuaru Fieldera. I znowu początkowo wycofany potem stopniowo ingeruje, układa, skleja i reżyseruje rzeczywistość.
Ja w tym filmie zobaczyłem odbicie świata w którym żyjemy obecnie – narracji tworzonej przez pryzmat algorytmów, niepewność definicji „prawdy” i nadreprezentowania na wysokich stanowiskach osób z różnego typu deficytami.
Ocena? Być może jest to bardzo głośny film z końca roku, ale niestety nie znajdują w nim tej nutki genialności jakiej pragnąłem i na jaką liczyłem. Jak napisałem powyżej – jesli wiecie co lubi pokazywać Nathan to dostaniecie to podane w jego autorski sposób. Tylko i aż tyle. Na pewno moja ocena wynika z faktu, że nic mnie w tym filmie nie zaskoczyło, ale absolutnie rozumiem też opinie w stylu „NAJLEPSZY FILM JAKI WIDZIAŁEM W ŻYCIU!!11”
PS „Klątwa” mnie znużyła i nie obejrzałem do końca.
Daję 7,5/10 #kurasmovie

