„Wzgórze Psów” – za dużo elementów (Romowie, tajemnica z przeszłości, lokalna mafia, uzależnienie, ojciec, związek, morderstwa), za bardzo nijakie i podane w formie, która usypia.
Próbowałem czytać w zeszłym roku „ Dawno temu w Warszawie” (zachęcony „Ślepnąc od świateł”) i odpadłem – nie dlatego, że to jest cegła, ale autor nie umiał mnie zachęcić przez 150 stron do zainwestowania mojego czasu i dania mu szansy.
Taki sam problem miałem ze „Wzgórzem Psów” – niby casting prima sort, niby wszystko zrobione wg najlepszych wzorców (muzyka nawet taka artystowska, inna), ale tak naprawdę wszystko można by było skrócić do góra trzech odcinków – reszta to zbędne zapychacze.
Nie kumam wyborów Żulczyka jako scenarzysty, nie kupuje jego wizji robienia seriali („Belfer” poza pierwszym sezonem był nudny, „Warszawianka” bardzo nierówna, ale raczej oceniłbym jako słaby serial).
Ja wiem, że walka z nałogiem to fajny scenariuszowo i nośny temat, ale nawet to można przedawkować.
PS Jestem głuchy na jedno ucho więc problemów z dźwiękiem nie zanotowałem bo ZAWSZE polskie seriale oglądam z napisami i na słuchawkach.
Daję 3 na 10 #kurasmovie

