„Rings of Power” – po obejrzeniu całego pierwszego sezony podtrzymuję swoją opinię – totalnie zmarnowany potencjał. Nie jest ani bajka dla dzieci ani próba pójścia w tony pierwszych sezonów „Gry o tron”.
Kasa poszła w licencję CGI, scenariusz dopchnięto kolanem. Ten „twist” pod koniec sezonu (który zapewne w głowach twórców miał być jednym wielkim „wooow!”) jest cieniutki i tylko przypieczętował fakt, że posiadanie ogromnego budżetu (przypomnę – to jest najdroższy serial) bez talentu i umiejętności nic nie daje.
Mam nadzieję, że sezon drugi będzie ostatnim.
Daję 2,5/10 #kurasmovie

