„Triangle of Sadness” (Amazon Prime) – to satyra lub też zapis relacji w późnym kapitaliźmie autorstwa znanego krytyka politycznej poprawności Rubena Östlunda (jeśli nie znacie jego „The Square” to koniecznie musicie nadrobić).
Ten film to duchowy spadkobierca „Parasite” a wysmakowaniem kadru trąci Andersonem oraz Kubrickiem (te sceny z wybijającymi płynami i kunsztownych draperii to żywcem wzięte sceny z hotelu Panorama).
Pomysł jest prosty (niczym u naszego Łony w piosence o wagonach i klasach).
Pod płaszczykiem rejsu po malowniczych lokacjach jesteśmy coraz bardziej wciągani w wir nieuchronności wydarzeń. Obrzydliwie bogaci i uprzywilejowani (jest influencerka!) niebawem zostaną wystawieni na wielką próbę.
Czasami symbolizm jest na poziomie wbijania pogrzebacza w oko, ale nie mozna nie docenić takich scen jak ta podczas której pijany kapitan przerzuca się cytatami z Marksa z pijanym rosyjskim bogaczem („sprzedaję gówno” powtarza z zadowoleniem).
Dostaje się wszystkim: Zachodowi, lewicy, liberałom, Europie, ech wszystkim. Może za delikatnie reżyser traktuje rosyjskiego noworysza (szczególnie po 24 lutego takie postacie w kinie ciężko lubić) co pokazuje gdzie orbitują jego sympatie.
PS nie jedzcie w trakcie seansu – perfekcyjnie oddana atmosfera bujania statkiem oraz fontanny rzygowin mogą wam nie być w smak.
Daję 9/10 #kurasmovie

