„The Bluff” (Amazon) – czyli jak wziąć doskonale nakreślony (przez inne franczyzy) i znany świat i zmienić go w widowisko klasy Ź (nawet nie Z).
Ktoś chciał powtórzyć sukces serii „John Wick” i wymyślił sobie, że wpakuje to w ramy opowieści o piratach. Zamiast Keanu wrzucimy aktorkę i niech ona kopie (kłuje, siecze i wysadza) złoli.
I co mogło pójść źle? Wszystko (poza Karlem Urbanem).
Matko boska.
A ponieważ (wcale nie chwaląc się) zrobiłem internetowy doktorat z piratów i piractwa (do mojego projektu) to powiem wam tak – nawet czat giepete wyplułby sensowniejszy scenariusz (trzeba było brać autentyczne wątki a nie wymyślać kretyńskie założenia).
To jest tak zły scenariusz, aż zęby bolą. Pretekstowy, nijaki, z papierowymi postaciami i bez żadnej głębi. Premise jest kiepściutki, główna bohaterka (Priyanka Chopra) nie wytrzymałaby pstryczka w nos nie mówiąc o waleniu kolbą, uderzenia w głowę różnego typu broniami...Nie, nie, nie.
Kaskaderów na planie nie było za dużo, CGI z gatunku „po taniości” – wyspa (egzotyczna, tropikalna) jawi się jak plaża w Międzyzdrojach (i to po sezonie). Dialogi na zasadzie „główna bohaterka komentuje akcję za pomocą zarąbistycj punchlines w stylu ”with faith, anything is possible,” > “now you have faith and a flintlock."). Ała!
Karl Urban jak zwykle z godnością uniósł rolę gościa, który wypruwa flaki, jest zły do szpiku kości, czasami ironiczny...well, no taka piracka wersja Billego Butchera (nawet czekałem aż padnie to wypowiedziane ze wspaniałym akcentem „don’t be a c*nt”). No, ale poza nim jest cała masa aktorek i aktorów, którzy po prostu nie dali rady i przemazali się przez ekran.
Wielka, wielka szkoda – ostrzyłem sobie zęby na coś wyjątkowego (takich „Piratów z Karaibów” ale poważnej, z większą ilością przemocy i treści dla dorosłych niż to było w „Black Sails”).
I kto stoi za tą wpadkę? To cudo wyprodukowali bracia Russo (i ich siostra Angela Russo-Otstot). Czyli panowie bracia raz robią słabiutki (ale w cholerę kosztownym) film jak „Grey Man” a raz coś fajnego jak „Extraction”. No to teraz znowu dali ciała więc kolejna ich produkcja powinna być hitem, n’est-ce pas?
Anyway – szkoda, zmarnowany potencjał i budżet.
Daję z litości 2/10 #kurasmovie

