„Teściowie 2” (Netflix) – powinnien mieć dopisek „skok na kasę”. I niestety to pokazuje po co został stworzony...
Bez Marcina Dorocińskiego i jego chemii z postacią Mai Ostaszewskiej bledną popisy Adama Woronowicza i Izabeli Kuny.
Szczególnie postać Wandy Chrapek w jej wykonaniu przechodzi kuriozalną przemianę, jest nieautentyczna i po prostu pisana jak pod zamówienie kolejnego odcinka „Listów do M”.
Świeżością pierwszej części był konflikt na poziomie warszaffka / ściana wschodnia wyrażony skrajnie różnymi postawami rodziny Chrapków i Wilków. Każdy mógł stanąć po którejś ze strony, identyfikować się z ich problemami (dzięki niejednoznacznemu zakończeniu).
W części drugiej mamy problem ze wszystkim – drugim podejściem do ślubu, postaciami młodych (są bardzo kiepsko przedstawieni), przemianami bohaterów (wspomniana volta obyczajowa Wandy).
Nawet Eryk Klum (genialna rola w „Filipie”) wypada plastikowo i nijako...
Niestety obawiam się, że jest szansa na część trzecią...
Daję 2/10 #kurasmovie

