„The Boroughs” (Netflix) – i znowu mnie bracia Duffer kupili. ciutkę podobny klimat do „Stranger Things”, ale inny poziom emocji (grupa odbiorców zdecydowanie dorosłych), ale ta seria ma „to coś”.
Oczywiście jest to nawiązanie do Spielberga (well, w jednej ze scen widać posązek, który Indiana Jones zdejmuje z postumentu uruchamiając wielką kulę...pamiętacie kto mu towarzyszył?
„Super 8” czy „Kokonu” i tych fajnych, ciepłych filmów o przemijaniu, śmierci i nadziei (tematy obecnie masowo cancelowane bo przecież jak to – pokazywanie, że starsi ludzie umierają ze? Po co? Kto to obejrzy?).
Fajny vibe, ciekawe zwroty akcji no i obsada, która dobrze do siebie pasuje. Pullman, Molina, Davis – to się po prostu bardzo fajnie ogląda. Komedia, dramat, horror.
PS Czy tylko ja miałem wrażenie, że postać szefa ochrony napisano specjalnie dla Davida Harboura ale niestety nie zdecydował się jej zagrać?
Bracia Duffer umieją czytać publikę. I pewnie jeszcze nie jeden raz nas zaskoczą.
Daję 7,5/10 #kurasmovie

