„SAS Rouge Heroes” (BBC / Canal +) – za dzieciaka sklejałem modele samolotów, kolekcjonowałem żołnierzyki w skali 1:72 i robiłem dioramy bitew (ulubiony okres: koniec wojny w Wietnamie). Uwielbiałem historie o specjalsach (amerykańskich oczywiście) i obejrzałe każdy film na VHS z cyklu „Rambo” czy „Zaginiony w akcji”.
Dostęp do materiałów w PRL był lichy więc entuzjazm do wojny, broni i wojaczki szybko mi minął, ale sentyment pozostał (szczególnie do współczesnych oddziałów specjalnych).
Nigdy jednak nie sądziłem, że losy komandosów w czasie IIWŚ były tak niesamowite, a szczególnie brytyjskiego oddziału SAS (Special Air Service). Książki Bena Macintyre nie czytałem więc nie wiem ile jest zmian w stosunku do adaptacji filmowej – serial ogląda się bardzo dobrze i trzeba powiedzieć, że piach, słońce i pot wciskają się przez ekran.
Niektóre akcja SAS mogą budzić zdumienie (szczególnie te pierwsze kiedy hitlerowcy w zasadzie nie bronili swoich lotnisk czy portów), ale nie można odmówić pomysłowości no i odwagi żołnierzy, którzy byli bardzo specyficznie dobrani do tej jednostki (im więcej braku poszanowania przełożonego, tym lepiej).
Brytyjska flegma kontrastująca z brawurowością oraz napięciami społecznymi / narodowościowymi – to się naprawdę dobrze ogląda (co jest pewnie głównie zasługą Stevena Knighta, twórcy między innymi „Peaky Blinders”).
PS dwa zdjęcia od ilustracji production value tego serialu: kolorowe z planu oraz czarno-białe, wykonane w czasie jednej z prawdziwych akcji.
Daję 7/10 #kurasmovie

