„Star City” (Apple) – sezon zakończony więc można podsumować.
No cóż – na pewno ciekawa wizja w kontrze do pierwowzoru czyli „For All Mankind”. Tam mieliśmy wizję amerykańskiego wyścigu na Księżyc a tutaj dostaje wersję „zza żelaznej kurtyny” czyli jak to w alternatywnej rzeczywistości rosjanie budowali swój program kosmiczny.
I niestety wypada to nie tyle co blado, ale też trzeba bardzo zawiesić swoją niewiarę żeby dobrnąć do końca sezonu – sprzedawana opowieść o trzymaniu w tajemnicy przed KGB lotu na inną planetę jest tak absurdalne, że tylko Amerykanie mogli by coś takiego wymyśleć.
Z jednej strony mamy pokazaną mechanizm inwigilacji na poziomie bardzo osobistym żeby potem kazać nam wierzyć, że system nie dostrzegł by pracy kilkudziesięciu czołowych naukowców tworzących rakiety, planujących misję kosmiczną...nie, sorry, ale to jest absurd.
Tak, jest kilka wspaniałych scen, niesamowitych clifhangerów i całość ma swój klimat.
Niemnniej w sumie ten serial pokazuje to, z czym musimy w Europie mierzyć sie od kilku dekad – urojeniami USA na temat naszego kontynentu a rosji w szczególności.
Daję 7/10 #kurasmovie

