„The Wheel of Time” (Amazon). OMG jakie to jest generyczne, mdłe fantasy
Niepokojąco przypomina pierwszy sezon „Wiedźmina” pod kątem obsady (jedna Rosamund Pike się broni). Oglądanie tego dzieła w pewnym momencie jest specyficznym doznaniem – zaczynamy rozumieć jak Amerykanie widzą fantasy (w skrócie – ludzie byli tacy sami jak obecnie tylko nie mieli brandowanych ubrań i nie kupowali wszedzie kawy). Mam podejrzenie, graniczące z pewnością, że wizja średniowiecza przerasta ich wyobrażenie – nie byliby w stanie zrozumieć jak ludzi wtedy żyli. Anyway – TWoT to takie tanie kino drogi, wybrańcy ruszają w świat, nad wszystkim czyha Zagrożenie i budzi się Pan Ciemności, dylematy postaci jak z polskiego serialu z lat 90-tych... Zieeeeew. Daję 2,5/10 #kurasmovie

