„Idź przodem, bracie” (Netflix) – dobry, polski akcyjniak w którym po raz pierwszych chyba nie trzeba wstydzić się scen pościgów i strzelanin (nawet jeśli są przerysowane). Zrobić wiarygodną strzelaninę „ateciaków” w szpitalu? Wow, czapki z głów!
Piotr Witkowski (Oskar Gwiazda) i Konrad Eleryk (Sylwek Zajfert) „robią” ten film – wiadomo, że Witkowski kilka raz był obsadzany w roli „mięśniaków” ale kurde jest w nim coś pierwotna energia, zwierzęcy magnetyzm co przykuwa do ekranu. Eleryk bardzo fajnie mu partneruje i razem tworzą zgrany zespół.
Marcin Kowalczyk (znany w podobnej roli w chociażby „Jak zostałem gangsterem”) tutaj błyszczy jako złol. I naprawdę buduje swoją postać bardzo konsekwentnie oraz co ważniejsze – w scenach walki wypada bardzo wiarygodnie.
Kacper Wysocki (scenarzysta) wraz Maciejem Pieprzycą (reżyser) zrobili dobry film gangsterski.
Bardzo ciekawe role kobiece: Anastasii Pustovit jako Jewy, ukraińskiej pracownicy magazynu – niesamowita gęsta pod kątem emocji, ludzka (i chyba po raz pierwszy mamy element wojny w Ukrainie wplecione w wydarzenia w Polsce) oraz Aleksandry Adamskiej (jako siostry Oskara i partnerki Sylwka) – widać było pomysł na tę postać i bardzo dobrze została zagrana.
Rozczarowująco wypadł natomiast Jan Peszek – nie bardzo rozumiem co w nim twórcy serialu zobaczyli bo jako „bardzo groźny herszt mafii” wypada raczej komicznie niż strasznie.
Piotra Adamczyka bym pochwalił, ale widziałem niedawno jego kreację bardzo podobnej postaci w „Prostej sprawie” gdzie po prostu kradł każdą scenę a tutaj gra na 10% swoich możliwości.
Był słodko ale niestety scenariuszowo nie uniknięto mielizn – ja wiem, że polska policja cierpi na problemy kadrowe, ale tyle śladów jakie zostawił Gwiazda (Witkowski) po swoich akcjach powinno szybko wskazać go jako podejrzanego.
Czy to jest bardzo dobry film? Nie – dobry, taki klasyczny „średniak” do obejrzenia w dwa wieczory. Niemniej fajnie, że poziom polskich produkcji idzie cały czas w górę.
Daję 6,5/10 #kurasmovie

