„Spider-Man: Brand New Day” – pomarudzę: trochę za wolno się rozwija część pierwsza, potem tempo znowu zbyt jednostajne... zbyt na jedno kopyto...ale to wystarczyło żeby zrobić fajny (ale nie super fajny) film jak na lato 2026.
Znowu mamy opowieść o dojrzewaniu, stracie, miłości i przyjaźni więc sale kinowe będą szturmowane przez Gen-Z. Nie wiem dlaczego ten film został okrzyknięty „najlepszym” (bo boxoffice poleciał w przestworza?).
Dla mnie nie do pobicia jest nadal „Spider-Man: No Way Home” jest debeściakiem – taki emocji nie było w obecnej odsłonie.
Fajnie widzeć jak Holland dojrzewa z każdym nową odsłoną franczyzy, ale jego niewinność i „młodzieńczy” (trzydziecha na karku) wygląd niebawem ciężko będzie emulować, ciekawe czy czeka nas „przekazanie pałeczki” jakiemś znacznie młodszemu aktorowi?
Tak, idźcie do kina – nie, to nie jest najlepszy Pajączek ever.
Daję 6,5/10 #kurasmovie

