„The Gray Man” budżet 200 mln, Ryan Gosling, Chris Evans, Ana De Armas, Billy Bob Thornton. Reżyseruję bracia Russo (nakręcili 4 filmy dla Marvela w tym „Avengers Endgame"). Czy juz napisałem, że budżet 200 mln? Tak, to najdroższa produkcja Netfliksa. I...
I co?
No i mam zagwozdkę. Bo powinienem napisać to samo co w przypadku 99% produkcji Netflixa – „tandetny banał i kicz poganiany algorytmizacyjną miernotą”. Bo bombastyczna akcja (sceny w Pradze!) nie pokruje mielizn scenariusza i jego głupot. Bo w sumie to jest klisza na kliszy. Bo przez 2h jesteśmy częstowani strzelaninami i wybuchami tak często, że w zasadzie postacie są maźnięte pędzlem na płótnie i musimy sami wiele sobie dopowiadać. I tak dalej, i tak dalej.
Ale...ale ten film mi się spodobał. Chciałem sprawnego, wakacynego akcyjniaka i dostałem sprawny, wakacyjny akcyjniak z gwiazdorską obsadą i budżetem większym niż „Top Gun 2” (yeap, Tomek Rakieta wydał 170 mln$ na produkcję swojego filmu).
Gosling ze swoimi trzemami minami gra tak samo jak w pozostałych swoich filmach (tak, nawet w „Drive”). Chris Evans z wąsikiem pokazuje psychopatyczną naturą i wdzięcznie odcina się od Kapitana Ameryka.
Ci, co narzekali, że Anie De Armas nie dano miejsca w ostatnim Bondzie tutaj mają jej popisy w całej okazałości – kopanie, strzelanie, wysadzanie, do wyboru, do koloru (ciekawe czy też ćwiczyła tylko 2 tygodnie? Taki żarcik, poczytajcie o tym w kontekści jej występu w
Bondzie.)
Daję 3,5/10 #kurasmovie

