#KURASMOVIE← Cały ranking
Civil WarPlakat: Civil War

Miejsce 65 z 256

Civil War

film, 2024

9/10Filmweb 6,7
IMDb 7
🍅 Rotten Tomatoes 81%
Reżyseria
Alex Garland
Gatunek
dramat, akcja
Czas
109 min

„Civil War” – a co jeśli „banalność wojny” sfotografowana przez grupę zawodowych fotografów tym razem będzie konfliktem w „wielkiej Ameryce”?

Czym różnią się zdjęcia masakr i trupów z Pretorii, Iraku czy przedmieść Filadelfii?

Film Garlanda jest przemyślany, wystudiowane do bólu, klatka po klatce, z całą masą ubarwień (tak, w końcu to A24 – paleta musi być soczysta!) i muzycznych tropów.

To wbrew pozorom nie jest nachalny film o „mądrej” i „głupiej” Ameryce (chociaż postać prezydenta raczej kojarzy się jednoznacznie ponimo braku fizycznego podobieństwa do Trumpa) tylko o tym, że „wojna domowa” można wybuchnąć wszędzie.

Między każdym. W każdym miejscu. Jest tam lekki vibe postapo, można nawet doszukiwać się podobieństw z „Last of Us”.

Tylko, że tym razem Amerykanie nie walczą z zombie czy kosmitami a sami ze sobą.

Wrogiem jest sąsiad machający rano i twoja koleżanka z pracy.

„- Jesteśmy Amerykanami!”

„- Ale jakimi Amerykanami?”

Ta scena z trailera jest w filmie jeszcze mocniejsza i bardziej przerażająca bo kwestionuje podstawy na jakich zbudowano ten kraj. Pokazuje jak łatwo zniszczyć społeczny porządek.

Wystarczy zadać jedno, proste pytanie na które nie ma dobrej odpowiedzi.

A świat zwolenników „make america great again” zadaje je cały czas i żąda odpowiedzi.

To nie jest kino akcji, nie dajcie się zwieść trailerom. To w końcu Alex Garland i A24 więc będzie dziwacznie, inaczej, artystowsko i na wspak.

Fotoreporterzy wojenni to specyficzna kasta ludzi, którzy wchłaniają („procesują”) świat po to żeby dać świadectwo i krzyczeć „uważajcie!”. Niestety w wielu wypadkach to co widza zostaje w nich i zmienia.

To również pułapka dla nas, oglądających bo orientujemy się, że obserwujemy wojną u naszych drzwi, ale nasza chęć podglądania każe nam to ignorować i patrzeć na rzeczywistość przez filtr „gdzieś daleko, w innej galaktyce”.

To nie jest film z gatunku „o matko, zmienił moje życie” ale stopklatka z „tu i teraz” i bardzo mocno akord przed jesiennymi wyborami w USA.

Po zakończonym seansie nie ma katharsis tylko posmak przegranej i wstydu.

9/10 #kurasmovie

Artur KurasińskiWięcej moich analiz o technologii, AI i geopolityceTECHNOFOBIA.PL →