„Civil War” – a co jeśli „banalność wojny” sfotografowana przez grupę zawodowych fotografów tym razem będzie konfliktem w „wielkiej Ameryce”?
Czym różnią się zdjęcia masakr i trupów z Pretorii, Iraku czy przedmieść Filadelfii?
Film Garlanda jest przemyślany, wystudiowane do bólu, klatka po klatce, z całą masą ubarwień (tak, w końcu to A24 – paleta musi być soczysta!) i muzycznych tropów.
To wbrew pozorom nie jest nachalny film o „mądrej” i „głupiej” Ameryce (chociaż postać prezydenta raczej kojarzy się jednoznacznie ponimo braku fizycznego podobieństwa do Trumpa) tylko o tym, że „wojna domowa” można wybuchnąć wszędzie.
Między każdym. W każdym miejscu. Jest tam lekki vibe postapo, można nawet doszukiwać się podobieństw z „Last of Us”.
Tylko, że tym razem Amerykanie nie walczą z zombie czy kosmitami a sami ze sobą.
Wrogiem jest sąsiad machający rano i twoja koleżanka z pracy.
„- Jesteśmy Amerykanami!”
„- Ale jakimi Amerykanami?”
Ta scena z trailera jest w filmie jeszcze mocniejsza i bardziej przerażająca bo kwestionuje podstawy na jakich zbudowano ten kraj. Pokazuje jak łatwo zniszczyć społeczny porządek.
Wystarczy zadać jedno, proste pytanie na które nie ma dobrej odpowiedzi.
A świat zwolenników „make america great again” zadaje je cały czas i żąda odpowiedzi.
To nie jest kino akcji, nie dajcie się zwieść trailerom. To w końcu Alex Garland i A24 więc będzie dziwacznie, inaczej, artystowsko i na wspak.
Fotoreporterzy wojenni to specyficzna kasta ludzi, którzy wchłaniają („procesują”) świat po to żeby dać świadectwo i krzyczeć „uważajcie!”. Niestety w wielu wypadkach to co widza zostaje w nich i zmienia.
To również pułapka dla nas, oglądających bo orientujemy się, że obserwujemy wojną u naszych drzwi, ale nasza chęć podglądania każe nam to ignorować i patrzeć na rzeczywistość przez filtr „gdzieś daleko, w innej galaktyce”.
To nie jest film z gatunku „o matko, zmienił moje życie” ale stopklatka z „tu i teraz” i bardzo mocno akord przed jesiennymi wyborami w USA.
Po zakończonym seansie nie ma katharsis tylko posmak przegranej i wstydu.
9/10 #kurasmovie

