„Broad Peak” – przeczytałem, że ekipa i aktorzy kręcili film w Karakorum na wysokości 5600 m n.p.m. Jezu, pomyślałem sobie, cóż to będzie za epicki sztos, takie warunki, budżet od Netflixa. Wreszcie epicka opowieść o polskich „lodowych wojownikach”, sursum corda, polska flaga i ogólnie wzrusz.
Niestety zawiódł scenariusz. Ten film jest wielką pomyłką i stratą czasu. Dialogi drewniane, tempo opowieści jest nieznośnie wolne, film epatuje zdjęciami przestrzeni i gór, ale to po chwili nuży i wygląda na próbę usprawiedliwienia władowanego budżetu („widzicie, nie gramy na green screenie!”).
Aktorzy grają jak w jakimś kinie familijnym i mam wrażenie, że te wszystkie przekleństwa wypowiadają z odrazą. Ireneusz Czop jest permanetnie mało ekspersyjny niezależnie czy rozmawia z żoną (poprawna jak na jej możliwości i talent aktorski Maja Ostaszewska), cieszy się z bicia rekordu czy umiera.
„Broad Peak” niebezpiecznie przypomina próbę reinkarnacji kina moralnego niepokoju z jego najgorszymi wadami.
Daję 2,5 /10 #kurasmovie te pół za zdjęcia i trud ekipy w nakręceniu tego filmu.

