„Leave The World Behind” (Netflix) – czyli inteligentna wizja końca świata. Jeśli w „Nie patrz w górę” mieliśmy apel aby słuchać się nauki i porzucić zabobony to w LTWB mamy przegląd postaw i pytanie „dlaczego tak bardzo nie lubimy się jako ludzie”? (Julia Roberts w pierwszych scenach filmu używa bardziej dosadnych słów).
Atmosfera zbliżania się tego „czegoś” budowana za pomocą delikatnych okruszków – tutaj parę sugestywnych dźwięków fortepianu, tam obraz na ścianie, który zmienia się w trakcie filmu.
No i kolor – on prowadzi nas i pokazuje gdzie jest bezpiecznie.
Ogromną siłą tego filmu jest zostawienie widza z całą masą pytań i tropów – tych „loose ends” jest cała masa, co pozwala na dyskusje o czym właściwie był film i co się wydarzyło.
Widząc obsadę bałem się, że obejrzę nieudolny klon Peele’a – na szczęście Sam Esmail (Mr.Robot!) nie poszedł w ślady kolegi i nie zrobił nudnego filmu z topornie przerysowaną tezą „wszystko to wina białych ludzi”.
Jest sugestywnie, atmosfera zagęszcza się, tropy mylą, sowy nie są tym, czym się wydają. Niby jest sielsko, ale powoli widzimy nadchodzącą apokalipsę.
Wspaniała praca kamery, sceny napakowane symboliką (pierwsze pojawienie się pierwotnych mieszkańców domu!), rozrzucone obrazy na ścianach, tytuły książek, drogowskazy – ech, ile to tam jest dodatkowych wskazówek i tropów.
Twórcy filmu rzucają w naszą stronę pytanie:
„A co jeśli nie ma powrotu do normalności?” A co jeśli widzimy upadające kolejne klocki domina tylko boimy się wyciągnąć wnioski? A jeśli ta nasza cywilizacja technologiczna upadnie to jak przetrwamy jeśli nie lubimy się jako ludzie?
I chyba najbardziej ciężkie – czy zasługujemy żeby przetrwać jako ludzie?
No, to nie jest film łatwy i przyjemny.
PS scena z samochodami Tesla – cymes! Musk będzie hejtował
Daję 8/10 #kurasmovie

