„Uśmiechnij się 2” – ojej, ale to dobre. Nie spodziewałem się niczego, miałem po prostu ochotę miło (he he) spędzić 2h w kinowym fotelu a dostałem psychodeliczną podróż w głąb szaleństwa ocierającą się „Substancję”.
Cześć pierwszą zobaczyłem przypadkiem, nie wciągnąłem się ( klimat budowany na zastygniętych, psychodelicznych uśmiechach niczym z „Windowlicker” Aphex Twin) i miałem nadzieję, że twórcy nie zarobią wystarczająca dużo żeby zrobić kolejną cześć. Okazało się, że pomysł wypalił, ludzie zagłosowali portfelami więc powstałą kolejna część.
No i standardowa zagwozdka – co zrobić kiedy wszystko jest jasne, wszystkie tajemnice wyjaśnione?
Najlepiej zamiast straszyć pokazać rodzące się szaleństwo.
I trzeba powiedzieć jedną rzecz – bez Naomi Scott ten filmy byłby nudny jak flaki (he he) z olejem. Co ta dziewczyna wyprawia na ekranie, jak oddaje emocje i powoli zapada się w szaleństwo...
Jeśli zatem lubicie baaardzo krwawe horrory to „Uśmiechnij się 2” jest dla was.
Daję 7,5/10 #kurasmovie

