#KURASMOVIE← Cały ranking
Top Gun: MaverickPlakat: Top Gun: Maverick

Miejsce 7 z 255

Top Gun: Maverick

film, 2022

10,5/10Filmweb 7,8
IMDb 8,2
Reżyseria
Joseph Kosinski
Gatunek
akcja
Czas
131 min

„Top Gun – Maverick” – zanim pokuszę się o recenzję „dwójki” opowiem o tym w jaki sposób „jedynka” pojawiła się moim życiu. Bear with me.

Pierwsze zderzenie z „Top Gun” odbyło się przez uszy. Od wujostwa z Niemiec dostałem pierwszego w życiu walkmana. Odtwarzałem na nim jakieś kasety jakie mi wpadły w ręce, aż pewnego dnia pożyczyłem od kolegi z podstawówkowej klasy pożyczłem kastę (taką orygnalną, z rozkładaną wkładką po angielsku) kasetę z muzyka z tego filmu. Założyłem słuchawki na uszy i walnęło mnie „Danger Zone”. Walnęło bo okazało się, że po raz pierwszy słucham utworów nagranych stereo.

Drugie spotkanie – kilka lat później, już w liceum Z kolegą Filipem w czasie liceum poszliśmy (jako świezi maniacy RPG i horrorów) na „Księcia Ciemności”. Seans w tamtych czasach oznaczał zadymioną salę bez klimy gdzie kilkadziesiąt osób gapiło się na zjechaną kopię na VHS. Zanim jednak obejrzeliśmy to cudo poczęstowano nas z zaskoczenia „Top Gun”. Pozamiatło mną. Gdybym mógł to bym zmienił narodowość i zaciągnął się do US Navy.

W podstawówce wpadłem na kilka lat w klimaty wojskowe – sklejałem modele, kolekcjonowałem plastikowe żołnierzyki i wszystko co było związane z armią amerykańską. Seans „Top Gun” był wojenną pornografią. Czułem się jakbym wpadł do PEWEXu i mógł kupić wszystko. Ten film miał niesamowity ładunek amerykańskiej „soft power” – w zasadzie nie wiem dlaczego reszta państw na świecie nie poddała się widząc co może zrobić kilku pilotów marynarki.

„Top Gun” był chyba najdłuższa reklamówka amerykańskiej służby wojskowej nakręcona przez cywili. Nic dziwnego, że armia stawała na głowie i dawała wszystkie swoje zabawki do filmu. Jeden z przykładów oddziaływania filmu:

"Military recruiting stations were set up outside movie theaters, catching wannabe flyboys hopped up on adrenaline and vibes. Others enlisted on their own. Interest in the armed forces, primarily the Navy and the Air Force, rose that year, though it’s unclear just how much. Naval aviator applications were claimed to have increased by a staggering 500 percent."

Przed dzisiejszym seansem obejrzałem pierwszą cześć aby (po raz 30? 40?) poczuć ten klimat. Kurde. Ten film jest obrazem doskonałym – ze świetnie obsadzonymi pierwszymi i drugim rzędem aktorek i aktorów. Genialną muzyką. Klimatem, który obok Coca Coli i McDonalds’a zakorzenił w nas miłość do amerykańskich kowbojów, którzy pogonią każdego złego (co prawda momencie debiutu to Polska była jeszcze w przeciwstawnym bloku wojskowym, ale wszyscy cieszyliśmy się, że USA wygrywa z „czerwonym”).

Dobra, to czy można zrobić film, który bazując na legendzie będzie miał coś do dodania i nie będzie tandentnie odcinał kuponów od nostalgii?

Tak, można.

„Top Gun – Maverick” to najlepszy film jaki obejrzałem w czasie ostatnich kilku lat. Ma olbrzymią ilośc detali i smaczków skopiowanych z części pierwszej (tak, jest stara, dobra muzyka) wraz z otwierającym „baletem” obsługi lotniskowca. Twórcy dobrze zidentyfikowali elementy bedące częścią legendy „Top Gun” i przenieśli je (uwspółcześniając) do kolejnej cześci. To się rzadko zdarza.

„Dwójka” ma też niesamowicie dobry scenariusz (nie będę spojlował), świetnie dobranych aktorki i aktorów, wspaniałe zdjęcia (tak, są jeszcze lepsze!) i klimat. Oczywiście scenariusz dzieje się w naszych czasach, Pete „Maverick” Mitchell ma +50 lat i świat wykonał olbrzymi skok technologiczny w czasie 30 lat między oboma częściami. I na szczęście nikt tego nie próbował ukryć w scenariuszu (który ponownie – niebezpiecznie blisko zbliżył się do perfekcji, nie dziwi się tym 6 minutom braw na stojąco w Cannes).

Bez zdradzania scenariusza – ogromnie wzruszające są sceny z Val Kilmerem (polecam dokument o nim i jego karierze nakręcony przez jego syna pt. „Val”).

Sceny walki w powietrzu – nie było lepiej nakręconych. Aktorzy naprawdę latali (jako pasażerowie, ale nadal) F-18, poddawani byli przeciążeniom, rzucani po kabinie w ciasnych skrętach. Totalna jazda. Kiedy Cruise startuje z lotniskowca prawie czujemy jakie siły działają na niego i co czuje w kokpicie.

Czy coś mi przeszkadzało w tym filmie? Tak.

Tom Cruise oczywiście nie wygląda na swoje 59 lat (!) – skalpel, przeszczepy, farba na włosach skutecznie go zatrzymały w procesie starzenia. Fajnie go widzieć jak gania po plaży za piłką z sześciopakiem, ale wiemy, że 99% facetów w jego wieku tak nie wygląda. No cóż – magia ekranu można powiedzieć.

Jako partnerkę Cruisa zamiast Kelly McGillis (64 lata) zobaczyliśmy Jennifer Connelly (51 lat) – dlaczego stworzono specjalną rolę dla Connelly (bo nie taka postać nie występuje w części pierwszej)?

No cóż – bo jak można było zobaczyć kilka miesięcy temu na memach, które obiegły internet Kelly McGillis po prostu jest dojrzałą kobietą, która poddaje się procesowi starzenia jak normalna osoba (ma między innymi zmarszczki i siwe włosy). W hollywoodzkiej fabryce marzeń to jest zbrodnia – kobieta na ekranie musi wyglądać na 20-30 latkę albo zostają jej rolę „charakterystyczne” (matek, babć itd).

Co powiedziała sama McGillis zapytana dlaczego nie zobaczymy jej w sequelu?

"I’m old, and I’m fat, and I look age-appropriate for what my age is,” she told ET in 2019. “And that is not what that whole scene is about. To me, I’d much rather feel absolutely in my skin and who I am at my age as opposed to placing a value on all that other stuff.”

Boję się, że powstanie kolejny Top Gun, Cruise zagra w nim główną rolę ale nie zobaczymy w nim Connelly bo będzie „za stara”.

Niestety zdążyłem już przeczytać kilka komentarzy prawdziwych pilotów i widzę, że twórcy „dwójki” nie ustrzegli się banalnych skrótów i po prostu CGI’owego oszustwa w kilku miejscach co drażni i nie jest potrzebne. Szkoda, bo to takie „podrasowywanie” scenariusza nie jest wcale potrzebne.

PS Jeśli chcecie przeczytać o tym dlaczego walki powietrzne są takie ważne, czemu powołano Top Gun i jakie to może mieć skutki przy dzisiejszych kolejnych generacjach samolotów to koniecznie sięgnijcie po książkę polskiego „myśliwca” Marcina Modrzewskiego (link wrzucę w komentarzu). Jest to najlepsza ksiażka (chociaż trudna bo ma masę technicznego żargony) o tym jak się szkoli prawdziwych pilotów obecnie i dlaczego takie umiejętności jak nabywa się w trakcie „Top Gun” są nadal bardzo ważne (nawet w dobie dronów i automatyzacji).

PPS W filmie pojawia się F-14 „Tomcat”, tylko tyle mogę powiedzieć

PPPS Jeśli możecie, to idźcie na „Top Gun – Maverick” do IMAX’a. Dźwięk, obraz – ten film został nakręcony żeby go oglądać w takim kinie.

Daję 10,5/10 #kurasmovie

Artur KurasińskiWięcej moich analiz o technologii, AI i geopolityceTECHNOFOBIA.PL →