„Titane” (w kinach) – O rany, rany, rany
Uwielbiam „Raw” czyli poprzedni film jaki stworzyła Julia Ducournau i po recenzjach z Cannes („Titane” został nagrodzony Złotą Palmą) wiedziałem, że kolejne jej dzieło też będzie niezwykłym filmem. I nie zawiodłem się. „Titane” to totalna jazda pod kątem emocjonalnym i wizualnym. Na pewno trzeba lubić takie kino (myślę, że 95% osób wyjdzie z seansu z wielkim WTF nad głową) i wiedzieć w co się inwestuje dwie godziny. Ja poczułem się jakbym obejrzał koktajl, który przygotował Cronenberg, Lynch i Besson. Nie będę się bawił w interpretacje bo pewnie pojawią się prace doktorskie „co Pani Reżyser chciała powiedzieć” więc napiszę tylko, że nie jest to kino dla widzów o subtelnym guście i stroniących od krwi. Daję 9/10 #kurasmovie

