„Mobland” (SkyShowtime) – wreszcie Tom Hardy jakiego lubię.
Nie gliniarz, superbohater czy lovelas tylko kark, gangus, oprych i fixer. I te mruczenie, te spojrzenia, te dłonie jak bochny, które mogą objąć kibić żony albo złamać kark. Takiego Toma chcemy widzieć.
Co jeszcze?
Pierce Brosnan, który dojrzał – dłuugo po Bondzie szukał fajnych ról (i otarł się o dno z wyborami scenariuszowymi jak „The Misfits”). Irlandzki gangster, który chce wyglądać jak angielski dżentelmen i chodzi codziennie rano nad staw łowić ryby, ale wystarczy chwila żeby „wyszedł z niego Nawrocki” z czasów Grand Hotelu. Miód!
Hellen Mirren – cudownie toksyczna, wredna i zła lady Makbet. Nie można oderwać oczu od jej gry.
No i jest Zosia! :)))
Czy to bardzo dobry serial kryminalny o londyńskim świecie przestępczym? Na pewno dobry, z elementami zasługującymi na uznanie. To nie przełom, ale dobra, rzemieślnicza robota.
Czuć rękę Guya Ritchiego, ale na szczęście nie za dużo. To nie emulacja „Przekrętu” ale solidne kino gatunkowe, które dobrze się ogląda jako serial.
Daję 8/10 #kurasmovie

