„Star Trek: Picard” sezon 3 – absolutny sztos, coś takiego przeżyłem chyba tylko w trakcie marvelowego „Endgame”.
Jasne, że to było proste (weźmy grupę aktorów, którzy kilka dekad temu grała razem i pokażmy ich poniwnie delikatnie żerując na nostalgii fanów).
Ale widać było nadal chemię między aktorami na planie, energię i oddanie serii. Dwa ostatnie odcinki sezonu były po prostu piękne i wspaniałe. Dziękuję!
Daję 10/10 #kurasmovie
„Mandalorian” sezon 3 – zaskoczony byłem takim zmarnowaniem potencjału, jakości. Ilość fabularnych bredni, logicznych wtop oraz próba złapania kilku srok za ogon (wiem, to jest budowanie podwalin pod kolejne etapy
rozwoju uniwersum, ale kurde marvel pokazał jak robić to lepiej).
Z odcinka na odcinek spadała u mnie radocha z oglądania i ciekawość. Mandalorianie lecą, Mandalorianie walczą, bum, bum. Wygrywają, koniec.
Najgorsza postać – Moff Gideon (gdyby nie charakterystyczny sposób wygłaszania tekstów Giancarlo Esposito to byłaby postać stricte komediowa w swoim patosie). Najfajnieszy odcinek ten z piratami.
Bota dla Grogu wprowadzono po to żeby McDonalds miał nowe zabawki do swojego kids meal.
Po pierwszym sezonie uważałem „Mando” za najlepszy serial z uniwersum SW.
Teraz ląduje daleko za „Andorem”.
Daję 5/10 #kurasmovie

