„Pomoc domowa” (Amazon) – dawno tak się nie uśmiałem. To, co miało być thrillerem, skończyło się jako komedia (niezamierzona). Ktoś, kto wymyślił ten scenariusz uparł się żeby spróbować zrobić ciekawy, inteligentny scenariusz, ale wyszła parodia.
Scenariusz tego „dzieła” ma tyle dziur ile co F-15 po kontakcie z irańską rakietą ziemia-powietrze.
Sydney Sweeney niestety nie ma szczęścia do wyboru filmów – jak spróbuje czegoś ambitnego („Eden” czy „Tajemnice Silver Lake” albo moje ulubione, mega ciekawe i kameralne „Reality”) to zalicza porażkę. Jak próbuje zrobić komercyjnego, ciekawego i dobrze ocenianego to również wtopa („Tylko nie ty” czy „Madame Web”). Jak dotąd chyba tylko „Euforia” dała jej obie rzeczy – uznanie krytyków i docenienie przez widza masowego. A Amanda Seyfried totalnie mnie kupiła w swojej interpretacji Elizabeth Holmes w „Dropout” – obie panie umieją grać. Niestety nie pozwolono im tego pokazać w tym filmie stawiając na przerysowanie, jakąś formę autoparodii czy pretensjonalność rodem z harlekina z lat 90’tych.
No cóż – „Zaginiona dziewczyna” czy „Obiecująca. Młoda. Kobieta” to były film z pomysłem i wykonaniem aktorskim. „Pomoc domowa” to przy nich to twór niesamowicie sztampowy, krindżowy, obrażający inteligencję nawet mało wymagającego widza.
Unikać, nie oglądać.
Daję 2/10 #kurasmovie

