„The Midnight Sky” (Netflix) George Clooney (aktor i reżyser tego obrazu) chciałby żebyśmy uronili łezkę nad umierającą cywilizacją (ha ha ha – super świąteczny film na 2020 rok George!). Miało być post-apo a wyszedł quasi familiny film z dziwnym zakończeniem. Oglądając go nie rozumiałem po co reżyserowi taki sztafaż – przyszłość, statki kosmiczne, globalne zagrożenie? To samo można opowiedzieć bez tego całego budżetu i CGI na bazie problemów z którymi widzowie będą mogli się utożsamić. Akurat to co było naprawdę ciekawe (relacje umierającego naukowca z matką jego dziecka) zostało tylko ledwie zarysowane. Ech.
Kwestię ciężarnej astronautki w kosmosie oraz budowę statku kosmicznego (kajuta jednej osoby to pomieszczenie wielkości pałacu) pomijam. Ten film ma więcej mankamentów. Daję 2,5 na 10 #kurasmovie

