3 marca 2001 roku całą Polskę wstrząsnęła zbrodnia popełniona w Kredyt Banku przy ul. Żelaznej w Warszawie. Napadnięto i zabito trzy pracownice banku i ochroniarza, strzelając im w tył głowy.
I dokładnie tak rozpoczyna się netliksowy „Napad”.
Mocną stroną są lokacje i scenografia pulsująca wczesnymi latami kapitalizmu, stadionowymi szczękami i wypożyczalniami wideo (np. scena z Lubaszenko patrzącym się na plakatów „Psów”).
To jest kolejny film realizowany dla Netfliksa, który bazuje na prostym zabiegu „weź autentyczną historię i zrób z niej film”. Nie wiem czy to jest kwestia decyzji strategicznej czy „tak mówi algorytm” ale na tej platformie szczególnie dużo pojawia się takich produkcji („Wielka woda” a za chwilę „Heweliusz” czy „Potwory: Historia Lyle’a i Erika Menendezów”).
W takich produkcjach jest bardzo ważne żeby oddanie realiów nie przesłoniły samej akcji (żeby oglądający mogli pomimo upływu czasu i braku wiedzy na temat opowiadanych czasów móc się emaptyzować z bohaterami).
Dobra, wracając do „Napadu” – to w sumie porządnie zrobiony film z jednym problemem.
Olaf Lubaszenko kompletnie nie pasuje do tej roli. Ma grać gliniarza, ubeka, który negatywnie zweryfikowany dogorywa gdzies na marginesie.
Na ekranie widać człowieka, który pasuje raczej do roli samotnego detektywa i mało przekonywująco wypada jako policjant z przeszłością z późnego PRLu pracujący w pierwszych lat radosnego kapitalizmu made by Balcerowicz.
Lubaszenko jest zbyt grzeczny, miły, przepraszający, na ekranie nie emanuje niczym, co go uwiarygadnia jako przedstawiciela zawodu policjanta (a nawet milicjanta).
Bardzo fajnie się ogląda za to energię, wściekłość i mrok jaki emanuje Jędrzej Hycnar. Udało się stworzyć kreację nie klasycznego złola, ale człowieka rozdartego, tragicznego w swoich wyborach i po prostu nieszczęśliwego.
Duży plus za rolę pani „bossy” prokurator Magdaleny Boczarskiej. No, ale w jej wypadku to jest standard.
Co mi nie gra w tym filmie? Z pozoru mamy wszystko – aktora, którego kojarzymy ze „złotymi latami” polskiego kina gangsterskiego spod znaku Pasikowskiego. Świetną scenografię, praca kamery, brud i smród post PRLowskich miast i wiosek.
No, ale ten film zapada się pod własnym ciężarem i na końcu machamy ramionami i mówimy „szkoda, zapowiadał się lepiej”.
Daję 4/10 #kurasmovie
PS A jak ktoś chce poczytać o prawdziwej historii napadu i jej zakończenia to polecam ten link: https://www.onet.pl/.../najkrwawszy.../e63f5ms,79cfc278

