Oglądanie dokumentu Louie Theroux „W głebi manosfery” jest wizytą w zoo („ha ha, jakie dziwaki!), która zamienia się w niepokojące doświadczenie (”eeee, ile milionów młodych chłopaków osób ogląda takie g*wno?") żeby stać się bombą kiedy uświadamiamy sobie wszystkie powiązania z polityka, mediami i biznesem (manosfera poparła Trumpa a w Polsce Nawrockiego).
Młodzi mężczyźni, pogubieni w dzisiejszym świecie szybko zmieniających się wartości jak gąbka chłoną najbardziej toksyczne postawy wobec kobiet ubrane jako ideologia „czerwonej pigułki” która rzekomo „ujawnia prawdę o świecie”.
Wahadło odbiło – dynamiczne, niezależne, dobrze wykształcone kobiety „stanowią zagrożenie” dla tradycyjnego świata i „prawdziwych mężczyzn” (bo kobiety nie chcą już siedzieć w domu, zmieniać pieluch i akceptować licznych zdrad ich panów-samców).
Dlatego stada nakoksowanych patoinfluencerów nagrywają wideo w których zachęcają do przemocy wobec kobiet, kultu ciała i bogacenia się (tutaj oczywiście wjeżdża krypto na którym robią wałki).
To taki prequel „Dojrzewania”. Każdy rodzic młodego człowieka powinien obejrzeć sobie i zdać sprawę z tego, że zagrożenie z radykalizacją ich dzieci jest obecnie realne. Jedno będzie oprawcą a drugie ofiarą.
Tylko to jest rzeczywistość, którą codziennie wchłaniają przez algorytmiczne warunkowanie dziesiątki milionów kolejnych Jamie Millerów.
Daję 8/10 #kurasmovie

