„Carry-on” (Netflix) to „chrismtas movie” chcący naśladować „Die hard” oraz troszeczkę „Speed”.
Niestety ani aktorzy ani scenariusz nie pomógł w nawiązaniu do pierwowzorów.
Roziągnięte, czasami mało ciekawe i mało wciągająca „guma do żucia dla mózgu”.
To pewnie będzie świąteczny hit pod kątem ilości godzin obejrzanych, ale mam nadzieję, że Netflix nie zrobi kolejnej częsci.
Aktorsko też jest średniawo – ciągle nie wiem czy Taron Egerton ma talent aktorski („Rocekman” był fajny ale „Kingsman” bardzo taki sobie) natomiast Jason Bateman jako złol niestety nie wypada przekonywująco (Jason, wszyscy czekamy na kolejny sezon „Ozark”!)
Może puścić w tle bez dźwięku, w trakcie pałaszowania barszczu.
5/10 #kurasmovie

