„Black Mirror” (Netflix) – sezon siódmy jest inny, bardziej walący w głowę niż poprzedni oraz coraz bardziej...smutny.
Przegrywamy w tej relacji z technologią, widać coraz więcej problemów i niestety mało pozytywów. Trochę nawet bym powiedział, że twórcy zbyt nas walą w głowę i dołują.
No ale w sumie tak wyglądają realia.
Jednak nadal ta seria pokazuje jak bardzo fajnie różnią się europejskie podejście do takich tematów od amerykańskiego. Brytole umieją w takie kino.
Amerykanie zepsują nawet tak świetny materiał żródłowy jak „Electric State” robiąc z niego rąbankę ala „Borderlands”...brrr...
Po „Common People” długo nie mogłem się pozbierać (jak po „San Junipero”).
PS Kompletnie nie rozumiem po co wrzucono “USS Callister: Into Infinity” – niby to dokrętka z poprzedniego sezonu, tyle że nic nie wnosząca (mamy te same gadżety, technologię i problemy).
No i jako ostatni odcinek w serii łamie smak całej potrawy. Efekciarski, i niepotrzebny element w tym sezonie.
Daję 8,5/10 #kurasmovie

