„Biały Lotos 2” (HBO). To bardzo dobry dowód na to dlaczego nie powinno się kręcić sequeli. Po co robić kolejną część, skoro powiedziało się wszystko w pierwszej (tak wiem – dla kasy).
Ten sam motyw (wakacje na drugim końcu świata – tym razem to Włochy Amerykanów bo Hawaje to taka nasza Hurgada dla mieszkańców USA). Ten sam pomysł na scenariusz – na początku wiemy, że ktoś zginął i mamy się przez cały sezon zastanawiać kto.
Czy dowiadujemy się czegoś nowego? Nie, nic. Bogaci mają problemy tacy jak biedni, ludźmi kierują podstawowe instynkty, im więcej kasy w portfelu tym większy deficyt w manierach, ci najbardziej gnębieni sa najfajniesi...hej, ale to już wszystko było w pierwszym sezonie!
Wybitna rola Jennifer Coolidge (która mam wrażenie stworzyła cały vibe tego serialu) w drugim sezonie została rozpisana na wątki, które mam wrażenie słabo z ta postacią współgrają.
Twórcy nie pokusili się nawet o wprowadzenie innych, ciekawszych typów amerykańskich turystów – widzimy całą galerią robionych na jedną modłę znudzonych życiem bogatych konsumentów.
Tak, są piękne widoki Włoch, jest dobrze dobrana pod to muzyczka i ujęcia za milion dolarów.
Tylko po co odgrzewać ten sam kotlet (przepraszam: ravioli?)
Obawiam się, że czeka nas kolejny sezon. I stawiam, że to będzie Afryka (coś sztampowego o kolonializmie, winie i odkupieniu)
Daję 5/10 #kurasmovie

