„Warfare” (Amazon) – Alex Garland zrobił etiudę filmową o rozmiarach filmu kinowego, ale czegoś w tym filmie zabrakło.
Wiadomo, że A24 nie daje kasy na proste filmy więc Garland oraz Ray Mendoza (były operatora SEAL na podstawie wspomnień którego panowie stworzyli wspólnie scenariusz) zrobili eksperyment w opowiedzenie pozornie prostej historii.
„Warfare” z zegarmistrzowską precyzją i realistycznie (czasami do bólu) pokazuje minuta po minucie akcje oblężenia i ratowania oddziału amerykańskich żołnierzy.
No, ale nakręcono już mnóstow filmów tego typu („The Outpost”, „Wojnę Restrepo” czy „Armadillo”) gdzie pokazywana jest rzeczywistość żołnierzy walczących za ojczyznę w odległym kraju.
„Warfare” porównałbym do „Grawitacji” Alfonso Cuaróna gdzie w sumie widzieliśmy już dzisiesiątki razy kosmos, ale tym razem poczuliśmy go.
U Garlanda widzimy, słyszymy, czujemy (dźwięk wybuchów wgniata w fotel) jakbyśmy byli na pierwszej linii frontu. Jesteśmy z żołnierzami, głuchniemy i ślepniemy wraz z nimi.
Żeby być sprawiedliwym – to jest kino skupione na bohaterach, daleko mu do bombastyczności „Helikoptera w ogniu”. A jednak kopie po głowie podobnie.
Daję 7/10 #kurasmovie

