„Midnight Club” (Netflix) – mam taki odruch, że jak widzę A24 albo nazwisko Mike Flanagan to rzucam wszystko i oglądam. Flanagan mnie urzekł a wręcz rozwalił swoim „Domem na wzgórzu” a potem dołożył „Doktora Sen”, genialną „Nocną mszę” teraz „Midnight Club”.
To, co cenię u Flanagana to umiejętność zabawy kinem gatunkowym a pod pozorem horroru serwowanie nam bardzo ciężkich problemów i najważniejszych kwestii dotyczących humanizmu.
To samo Flanagan zrobił w „Midnight Club”. Pozornie klasyczny horror najeżony „jump scare’ami” ale to oczywiście obudowa. W środku znajdziemy opowieść o dzieciakach mieszkańcach hospicjum, którzy wiedzą, że niedługo umrą, ale...i tutaj nie zdradzę nic więcej.
Obejrzyjcie, warto.
Daję 8,5/10 #kurasmovie

