„1917”. Na „Szeregowca Ryana” poszedłem do kina Luna z nogą w gipsie więc człapałem i spóźniłem się na rozpoczęcie seansu. Miejsc nie było więc posłusznie udało się do pierwszego rzędu. Sceną lądowania podczas D-Day dostałem dosłownie i w przenośni w twarz. Zmiażdżyła mnie obraz, dźwięki szarpały ciało. Absolutnie niesamowite doświadczenie. Nie sądziłem, że kiedyś będzie mi to dane przeżyć w podobnej formie. Cynicznie założyłem, że to kolejny film z gatunku „wiecie-wojna-jest-straszna”. A „1917” rozjechał mnie jednak bardziej niż „Szeregowiec”, „Kompania Braci” czy „Helikopter w ogniu” bo immersja głębsza (stopniowa, spokojna i usypiająca) oraz ta miejscami występująca CISZA, która grała lepiej niż huk rozrywających się pocisków artylerii. Oszukany „one shot” (aż sprawdziłem jak kręcili, uff jednak nie da się zrobić 2h takiego filmu na jednym ujęciu), który hiponotyzuje i powoduje zatarcie granic między filmem a grą video. To po „Dunkierce” jeden z najlepszych współczesnych filmów o wojnie i dramacie jednostki. Idźcie i płaczcie. Daję 10/10 #kurasmovie

Miejsce 14 z 255
1917
film, 2019
10/10Filmweb 7,7
IMDb 8,2
IMDb 8,2
- Reżyseria
- Sam Mendes
- Gatunek
- wojenny, dramat
- Czas
- 119 min
Oryginalny wpis na FacebookuKarta na Filmwebie
Artur KurasińskiWięcej moich analiz o technologii, AI i geopolityceTECHNOFOBIA.PL →